Spojrzałam mu prosto w oczy. Widziałam że mówi szczerze. Bałam się trochę tej szczerości. A raczej tego że ja zranię go swoją szczerością i przez to go stracę. Bałam się tego najbardziej na świecie nic mnie tak nie przerażało jak właśnie to. To że stracę, najwspanialszego chłopaka jakiego spotkałam i z jakim rozmawiałam. Nie wiedziałam co powiedzieć bo i co miałam powiedzieć : "Dominik jesteś świetny. Kocham Cię w końcu to zrozumiałam ale wciąż myślę o moim byłym który mnie zdradził". To przecież było bez sensu. Poczułam że z bezsilności zaczynają mi się zbierać łzy w oczach. Zaczęłam bawić się palcami a Dominik wprawdzie nic nie mówił ale badawczo mi się przyglądał. Gdy poczułam że po policzkach spływają mi łzy postanowiłam się w końcu odezwać. Jednak nie mogłam wydobyć z siebie dźwięku
- Ja tak nie mogę. Muszę wszystko przemyśleć -pisnęłam w końcu.
Wzięłam swoją kurtkę i wybiegłam z kawiarni zostawiając w środku zszokowanego Dominika. Biegłam do póki nie zobaczyłam pierwszego domu na mojej ulicy. Łzy wciąż mi leciały. Nie próbowałam ich zcierać. Tak naprawdę nie wiedziałam nawet czemu płaczę. Przecież kochałam Dominika ale nie byłam tego do końca pewna. Wciąż przecież myślałam o Alanie. Nie był mi jeszcze do końca obojętny. Z całego serca pragnęłam go znienawidzić. Pragnęłam o nim zapomnieć, wymazać go ze swojego życia tyle że nie potrafiłam tego zrobić. To właśnie z tej bezsilności płakałam. Przez to że nie mogłam z czystym sercem powiedzieć Dominikowi ze go Znienacka ktoś złapał mnie za rękę. Zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Alana. Gdy zobaczył moją twarz jego uśmiech zniknął.
- Zastaw mnie powiedziałam wyrywając rękę. Odwróciłam się do niego tyłem i ruszyłam do domu tym samym zostawiając go na środku chodnika z otwartą buzią. Nie tracił jednak czasu na stanie tylko dogonił mnie i zaczął rozmowę.
- Rozumiem że jesteś w złym humorze ale proszę porozmawiaj ze mną. Powiedz czemu nie odbierasz telefonu, czemu nie odpisujesz na SMS-y. Rozumiem że to co widziałaś było szokujące ale pozwól mi to wyjaśnić - powiedział.
Jedną ręką złapał mnie za dłoń drugą złapał mnie w talij tym samym zmuszając mnie bym się zatrzymała. Odepchnęłam go od siebie.
- Nie dotykaj mnie-powiedziałam z całych sił powstrzymując się by nie krzyczeć- Jeśli myślisz że twoje wyjaśnienia coś mnie obchodzą? To jesteś w błędzie. Już mnie nie obchodzisz. Nic dla mnie nie znaczysz ani twoje wymówki a teraz pozwól że pójdę do domu za nim nie sprowokujesz mnie do rękoczynów.
Chciałam już odejść gdy Alan powiedział
- Nie wierzę ci że nic już do mnie nie czujesz. Wiem ile dla ciebie znaczę lub znaczyłem. No chyba że znalazłaś sobie nowego frajera z którego zrobisz takiego samego idiotę co ze mnie- włożył w te słowa tyle jadu ile mógł. Poczułam jakby ktoś walną mnie w brzuch. Tego już było za wiele. Nim zdążyłam pomyśleć zobaczyłam jak moja ręką wędruje w stronę twarzy Alana i ląduje na niej z głośnym plaskiem. A masz za swoje pomyślałam. Alan zszokowany trzymał się za twarz. W miejscu gdzie go uderzyłam powstawał teraz czerwony ślad. Zadowolona z siebie ruszyłam do domu. Za sobą usłyszałam tylko krzyk Alana
- Nie wiesz z kim zadarłaś suko.
____________________________________________________________
Dwa dni później.
Dominik:
Minęły dwa dni a Nikola wciąż się do mnie nie odzywa. Zresztą co ja sobie myślałem że przyjdzie do mnie i wyzna mi miłość. No to się przeliczyłem. Chciałem z nią pogadać ale nie było jej jeszcze w szkole. Monika mówiła że podobno źle się poczuła więc została w domu.
- Hallo! Ziemia do Dominika pytałem cie o coś- powiedział mój przyjaciel Kacper.
Jedyny chłopak z którym się przyjaźnie.
- Sory stary. Zamyśliłem się.
- Tego sam się domyśliłem. Wciąż nie masz od niej żadnej wiadomości?
Pokręciłem tylko głową.
- Stary kobiety takie są.
- Jakie są ?
- No wiesz potrzebują czasu żeby wszystko przemyśleć. Nawet najmniejszy drobiazg. Po prostu daj jej trochę czasu do namysłu, ona tego teraz potrzebuje.
Jakby nie patrzeć Kacper miał rację. Muszę dac jej trochę czasu i tyle.
- Wiesz co masz rację. Dzięki.
- Do usług. W końcu od tego jestem. A wracając do wcześniejszego tematu. Co twoja siostra o mnie myśli?
- Że co?
- To co słyszałeś.
- Spytaj się jej. I nie rób głupich wymówek że się jej wstydzisz. Od kiedy ty do dziewczyny nie umiesz zagadać i to w dodatku do mojej siostry?
Nagle zadzwonił dzwonek na lekcje.
- Dobra stary ja lecę. I tobie też radzę i nie denerwuj matematycy bo znów pójdzie na lekarski bo dostanie załamania nerwowego przez ciebie.
Nagle zza rogu wyszła Monika.
Kacper spojrzał na mnie znacząco i poszedł na lekcje.
- Monika zawołałem
Spojrzała na mnie
- Nie nie gadałam z Nikol. Przestań mnie w końcu dręczyć ok.
- Nie o to chodzi moja ty przewrażliwiona młodsza siostrzyczko.
Chciałem ją przytulić bo wiem ze tego nie lubi ale odsunęła się na bok i powiedziała :
- Nie licz na to mój ty niecierpliwy starszy braciszku- po czym weszła do swojej klasy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz