piątek, 27 września 2013

Rozdział XI

NILOLA:

- Boże przepraszam cię za mojego ojca. Czasem jest strasznie irytujący. Nie wiem czemu się tłumaczyłam. On jednak się tylko uśmiechną na co moje serce zrobiło salto. Podszedł do mnie i założył mi lok za ucho.
- Nie tłumacz się. Też bym się zdenerwował gdybym przyłapał cię na całowaniu z jakimś chłopakiem.
- Ale ty nie jesteś "jakimś" chłopakiem. Tylko moim chłopakiem powiedziałam spuszczając wzrok na swoje stopy. Poczułam że zaczynam się czerwienić a moje serce przyspiesza. Złapał mnie za brodę i podniósł moją głowę tak że patrzyłam mu prosto w oczy. Wolną ręką złapał mnie w talii zbliżając się do mnie jeszcze bliżej.
- A ty jestes moją dziewczyną szepnął niemal z czcią. Gdy jego usta delikatnie acz stanowczo naparly na moje do pokoju weszła Kate. Jak oparzeni odskoczyliśmy od siebie. Rozesmiala się i zamknęła za sobą drzwi.
- Chciałam się spytać czy chcielibyście wyskoczyć ze mną i Marcinem coś zjeść albo do kina?
- Kto to jest Marcin spytałam zdziwiona Kate się zarumieniła co akurat do niej było nie podobne.
- Chłopak? Spuściła wzrok i zaczęła bawić się rąbkiem swetra. Zgadłam pomyślałam i uśmiechnelam się do siebie. Spojrzałam na Dominika i spytałam :
- Idziemy ?
- A chcesz iść odpowiedzial pytaniem na pytanie
- Jeśli chcesz.
- Tam gdzie ty tam i ja.
- To idziemy powiedziałam Kate. Kiwneła głową.
- Lepiej idź się ubrać za nie całą godzinę wychodzimy powiedziała za nim wyszła.

***GODZINĘ PÓŹNIEJ***

Siedzialam w kuchni w czarnym swetrze i czerwonych spodniach i piłam sok pomarańczowy gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Chciałam otworzyć ale Dominik powstrzymał mnie gestem dłoni.
- Kate powiedział bezglosnie. Kiwnełam tylko głową i posłałam mu uśmiech. Nagle usłyszałam krzyk Kate:
- Czemu nikt z was nie otwiera drzwi!!
- A widzisz szepnęłam wstając z krzesła. Gdy otworzyłam drzwi przede mną stał mężczyzna wygladający na około 20 lat. W czarnym płaszczu jego i tak blada twarz wyglądała na jeszcze bardziej bladą. Jego kilku godzinny zarost podkreślał wydatną szczękę. Blond włosy sięgały mu za brodę. A niebieskie oczy sprawiały wrażenie koloru topazowego. Uśmiechną się lekko i spytał :
- Hej. Czy jest Kate? Jego przyjemny baryton pięścił moje uszy. Już chciałam odpowiedzieć gdy pojawiła się moja siostra.
- No jasne że jestem powiedziała i pocałowała go lekko w usta potem zwróciła się do mnie : Idź po Dominika i zacznijcie się szykować do wyjścia. Gdy już wychodzilismy zadzwoniły dziewczyny czy chce iść do galerii. Wytłumaczyłam im że już jestem zajęta. Ruszyliśmy w drogę. Gdy jechaliśmy prawie nikt się nie odzywał oprócz Kate która co chwila kogoś o coś pytała. Siedziałam z tyłu samochódu z opartą głową o ramię Dominika a on bawił się moimi palcami, splątując i rozplątując je ze swoimi. Nikt raczej nie był skory do rozmów.

*** PARĘ GODZIN PÓŹNIEJ ***

- Nikola! Usłyszałam krzyk. Nie wiedziałam o co chodzi. Otworzyłam oczy. A więc zasnęłam. Ostatnie co pamiętam to jak leżałam na łóżku z Dominikiem. Rozmawialismy o wszystkim i o niczym. Wpadłam w panikę gdy nie poczułam jego klatki piersiowej pod głową. Podniosłam się i na poduszce zobaczyłam kartkę. " Jesteś taka piękna gdy śpisz. Na piąta umówiłem się z chłopakami, nie chciałem ich zawieść. Wyśpij się. Jutro lecimy na łyżwy. Kocham cię." Opadłam na poduszki. Łyżwy to świetny pomysł. Martwiłam się jednak o Kate. Była taka zdenerwowana gdy poszliśmy do kina. Marcin wydawał się typem dominatora. Wygladało na to że bez niego Kate nie podejmuje żadnych decyzji. Martwiło mnie też to że tak bardzo starała się mu przypodobać. Jakby to co ona myśli było nie ważne. Spojrzałam na zegarek. Wskazywał godzinę 20. Postanowiłam wziąć prysznic a potem pójść spać. Pół godziny później leżałam w łóżku z mokrymi lokami rozsypanymi na poduszce. Nagle dostałam sms'a od Dominika : " Kocham cię do jutra :* ". Odpisałam mu : " Ja też Bardzo Cie Kocham. Do jutra :*". Po czym szybko zasnęłam.

środa, 18 września 2013

Rozdział X część 2

II CZĘŚĆ DOMINIK:
-Kocham cie szepnęła.
Nie mogłem w to uwierzyc. Kocha mnie ? Mnie ? Właśnie mnie ? Gdy jej usta delikatnie musnely moje usta myślałem że oszaleje ze szczęścia. Ale musiałem się upewnić że to co mówi jest szczere. Że nie oszukuje mnie. "Ale z ciebie idiota. Czy ona mogłaby ci to zrobić? " skarcilem się w myślach. Tak czy inaczej musiałem się upewnić. Delikatnie ale stanowczo odsunąłem się od niej. Nawet przebywanie kilka centymetrów od niej sprawiało mi fizyczny ból. Nie chciałem sprawiać jej przykrości a to co zobaczyłem na jej twarzy wcale mi nie pomogło. Zszokowanie pomieszane z jawnym zranieniem na jej twarzy sprawiło że miałem ochotę dzgnąć się nożem za to co zrobiłem.
- Proszę nie płacz powiedziałem ścierając opuszkiem palca łzę spływającą jej po twarzy.
- Już mnie nie chcesz szepnęła z wyrzutem.
- Nie o to chodzi powiedziałem
- To o co spytała Spojrzalem jej w oczy. Musiałem to zrobić. Nabrałem powietrza w płuca
- Chce mieć pewność że nie robisz tego dla zemsty na nim. Nie zrozum mnie źle nie chce cie po prostu do niczego zmuszać.
Na jej twarzy znów malowało się zszokowanie tym razem z odrobiną wściekłości.
- Nie rozumiem. Myślałam że mamy już rozmowę o zemście za sobą. Nie chce się na nim mścić. Nie obchodzi mnie on już. Zależy mi tylko na tobie powiedziała patrząc mi przy tym w oczy więc widziałem że nie kłamie. Splotła swoje palce z moimi.
- Wiem wiem ale wolę się upewnić. Nie chce cie do niczego zmuszać powiedziałem cicho bojąc się że ton mojego głosu zdradzi zbyt wiele moich uczuć.
- Kocham Cię jeśli to ci nie wystarczy to bardzo mi przykro powiedziała głośno. Sama była zaskoczona swoim groźnym tonem. Uniosłem kąciki ust w lekkim uśmiechu. Przyciągnołem ją do siebie. Bylem o głowę wyższy od Nikoli. Pochyliłem się i delikatnie pocałowałem ją w czoło.
- Wystarczy w zupełności. Nawet nie wiesz jak długo czekałem na ten moment powiedziałem kładąc jej rękę na policzku. Gdy wspieła się by mnie pocałować nie świadomie wstrzymalem powietrze. Zaborczym ruchem przyciągnalem ją do siebie. Nie protestowała tylko przesunęła się jeszcze bliżej o ile to było możliwe. Gdy mnie całowała czułem że wszystko jest tak jak powinno być. Na swoim miejscu. Czułem zapach jej perfum i świeżo umytych włosów. Czułem że jej oddech przyspiesza zresztą tak i mój. Nagle usłyszelismy chrzakniecie. Odsunęlismy się od siebie i oboje wtym samym momencie spojrzelismy w stronę głosu. Omal się nie zapadłem pod ziemię gdy zobaczyłem ojca Nikoli. Spojrzeliśmy z Nikolą na siebie w jej oczach widziałem strach ale wiedziałem po jej minie że ma zamiar się kłócić.
- A może ktoś mi wyjaśni co to miało być spytał jej ojciec. Jego groźny ton przestraszył mnie odrobinę. Miałem ochotę zwiać ale nie mogłem zostawić Nikoli samej akurat teraz. Nikoli natomiast nie drgnął żaden mięsień ani twarzy ani ciała.
- To mój drogi ojcze nazywa się całowanie albo jak kto woli jeden z wielu sposobów okazywania sobie miłości powiedziała spokojnie.
- Nie życzę sobie takich scen w moim domu prawie krzyknął
- Będziesz się musiał przyzwyczaic bo Dominik i ja jesteśmy parą.
- Co to to nie masz zakaz spotkania się z tym chłopakiem teraz już krzyczał. Tego było za wiele.
- Kocham pańską córkę i nic ani nikt  mnie z nią rozdzieli powiedziałem.
Nikola uśmiechnela się do mnie po czym pociągnęła mnie za sobą do swojego pokoju.

wtorek, 17 września 2013

Rozdział X

I CZĘŚĆ NILOLA:
- Hallo !? Odebrałam telefon wściekła że ktoś wyrwał mnie z przyjemnego snu.
- Jakże miłe przywitanie. Ciebie też miło słyszeć.
- Adrianna wymamrotalam do słuchawki
- Widze że bardzo tęskniłaś powiedziała z udawaną urazą Spojrzałam na budzik stojący na szafce nocnej i o mało nie wypuściłam telefonu z ręki.
- Czy ty zdajesz sobie sprawę która jest godzina spytałam z nadzieją ze jednak przyjaciółka zrozumie o co mi chodzi.
- No ósma i co? Przez chwile trwała cisza i nagle Ada wykrzyknęła
- O matko obudziłam cie prawda. Przepraszam. Ok pogadamy później pa
- Pa odpowiedzialam ale nie slyszała mnie bo już się rozlaczyła. Przez następną godzinę kręciłam się nie mogąc zasnąć. A niech cię szlag Ada pomyślałam gdy postanowiłam w końcu wstać nie mogąc zasnąć. Przebralam się w czarne leginsy i fioletowy szeroki sweter sięgający mi do połowy ud. Gdy schodziłam na dół byłam pogrążona w myślach tak mocno że nie zauważyłam chłopaka siedzącego na miejscu gdzie zwykle siada tata. Dopiero surowe polecenie Kate oprzytomnilo mnie na tyle by w końcu zareagować. Spojrzałam obcemu w oczy i zobaczyłam JEGO oczy. Dominik. Uśmiechal się do mnie promiennie. Moje serce próbowało wyrwać mi się z piersi. Poczułam ciepło przepływające przez całe moje ciało. Każdy mój mięsień, każda moja komórka, każda część mnie wyrywała się do niego. Tylko siłą woli powstrzymałam się żeby nie podbiec do niego i nie pocałować go w usta. Zadrżalam lekko na myśl o tym.
- Hej szepnęłam bojąc się że zdradzi mnie mój własny głos. Poszedł do mnie i założył mi niesforny kosmyk za ucho po czym posłał mi lobuzerski uśmiech. Nawet nie zauważyłam gdy zostaliśmy sami.
- Część szepnął. Zobaczyłam w jego oczach swoje odbicie. Blade. Bez życia. Jedynie ze świecącymi oczami.
- Coś się stało że odwiedzasz mnie tak wcześnie spytałam głośniej.
- Obiecałas się odezwać gdy wszystko przemyślisz -powiedział niepewnie - a minął już tydzień no i pomyślałem że może już wszystko sobie ułożyłaś. Patrzył na mnie oczami pełnymi nadzieji. Postanowiłam dłużej nie zwlekać tego co nieuniknione. Splotłam swoją dłoń z jego a drugą rękę położyłam mu na policzku. Zbliżylam się do niego powoli aż każda część mojego ciała stykała się z jego. Czułam każdy milimetr jego rozpalonego ciała oraz słyszałam szybkie bicie jego serca. Delikatnie musnelam jego wargi swoimi
- Kocham cie szepnęłam

Część II Dominik będzie jutro :) miłego czytania :*

czwartek, 12 września 2013

Rozdział IX

Spojrzałam mu prosto w oczy. Widziałam że mówi szczerze. Bałam się trochę tej szczerości. A raczej tego że ja zranię go swoją szczerością i przez to go stracę. Bałam się tego najbardziej na świecie nic mnie tak nie przerażało jak właśnie to. To że stracę, najwspanialszego chłopaka jakiego spotkałam i z jakim rozmawiałam. Nie wiedziałam co powiedzieć bo i co miałam powiedzieć : "Dominik jesteś świetny. Kocham Cię w końcu to zrozumiałam ale wciąż myślę o moim byłym który mnie zdradził". To przecież było bez sensu. Poczułam że z bezsilności zaczynają mi się zbierać łzy w oczach. Zaczęłam bawić się palcami a Dominik wprawdzie nic nie mówił ale badawczo mi się przyglądał. Gdy poczułam że po policzkach spływają mi łzy postanowiłam się w końcu odezwać. Jednak nie mogłam wydobyć z siebie dźwięku
 - Ja tak nie mogę. Muszę wszystko przemyśleć -pisnęłam w końcu.
Wzięłam swoją kurtkę i wybiegłam z kawiarni zostawiając w środku zszokowanego Dominika. Biegłam do póki nie zobaczyłam pierwszego domu na mojej ulicy. Łzy wciąż mi leciały. Nie próbowałam ich zcierać. Tak naprawdę nie wiedziałam nawet czemu płaczę. Przecież kochałam Dominika ale nie byłam tego do końca pewna. Wciąż przecież myślałam o Alanie. Nie był mi jeszcze do końca obojętny. Z całego serca pragnęłam go znienawidzić. Pragnęłam o nim zapomnieć, wymazać go ze swojego życia tyle że nie potrafiłam tego zrobić. To właśnie z tej bezsilności płakałam. Przez to że nie mogłam z czystym sercem powiedzieć Dominikowi ze go Znienacka ktoś złapał mnie za rękę. Zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Alana. Gdy zobaczył moją twarz jego uśmiech zniknął.
 - Zastaw mnie powiedziałam wyrywając rękę. Odwróciłam się do niego tyłem i ruszyłam do domu tym samym zostawiając go na środku chodnika z otwartą buzią. Nie tracił jednak czasu na stanie tylko dogonił mnie i zaczął rozmowę.
 - Rozumiem że jesteś w złym humorze ale proszę porozmawiaj ze mną. Powiedz czemu nie odbierasz telefonu, czemu nie odpisujesz na SMS-y. Rozumiem że to co widziałaś było szokujące ale pozwól mi to wyjaśnić - powiedział.
 Jedną ręką złapał mnie za dłoń drugą złapał mnie w talij tym samym zmuszając mnie bym się zatrzymała. Odepchnęłam go od siebie.
 - Nie dotykaj mnie-powiedziałam z całych sił powstrzymując się by nie krzyczeć- Jeśli myślisz że twoje wyjaśnienia coś mnie obchodzą? To jesteś w błędzie. Już mnie nie obchodzisz. Nic dla mnie nie znaczysz ani twoje wymówki a teraz pozwól że pójdę do domu za nim nie sprowokujesz mnie do rękoczynów.
 Chciałam już odejść gdy Alan powiedział
 - Nie wierzę ci że nic już do mnie nie czujesz. Wiem ile dla ciebie znaczę lub znaczyłem. No chyba że znalazłaś sobie nowego frajera z którego zrobisz takiego samego idiotę co ze mnie- włożył w te słowa tyle jadu ile mógł. Poczułam jakby ktoś walną mnie w brzuch. Tego już było za wiele. Nim zdążyłam pomyśleć zobaczyłam jak moja ręką wędruje w stronę twarzy Alana i ląduje na niej z głośnym plaskiem. A masz za swoje pomyślałam. Alan zszokowany trzymał się za twarz. W miejscu gdzie go uderzyłam powstawał teraz czerwony ślad. Zadowolona z siebie ruszyłam do domu. Za sobą usłyszałam tylko krzyk Alana
- Nie wiesz z kim zadarłaś suko. ____________________________________________________________



 Dwa dni później.

Dominik:
 Minęły dwa dni a Nikola wciąż się do mnie nie odzywa. Zresztą co ja sobie myślałem że przyjdzie do mnie i wyzna mi miłość. No to się przeliczyłem. Chciałem z nią pogadać ale nie było jej jeszcze w szkole. Monika mówiła że podobno źle się poczuła więc została w domu.
 - Hallo! Ziemia do Dominika pytałem cie o coś- powiedział mój przyjaciel Kacper.
Jedyny chłopak z którym się przyjaźnie.
 - Sory stary. Zamyśliłem się.
 - Tego sam się domyśliłem. Wciąż nie masz od niej żadnej wiadomości?
 Pokręciłem tylko głową.
- Stary kobiety takie są.
 - Jakie są ?
 - No wiesz potrzebują czasu żeby wszystko przemyśleć. Nawet najmniejszy drobiazg. Po prostu daj jej trochę czasu do namysłu, ona tego teraz potrzebuje.
Jakby nie patrzeć Kacper miał rację. Muszę dac jej trochę czasu i tyle.
 - Wiesz co masz rację. Dzięki.
- Do usług. W końcu od tego jestem. A wracając do wcześniejszego tematu. Co twoja siostra o mnie myśli?
 - Że co?
 - To co słyszałeś.
 - Spytaj się jej. I nie rób głupich wymówek że się jej wstydzisz. Od kiedy ty do dziewczyny nie umiesz zagadać i to w dodatku do mojej siostry?
 Nagle zadzwonił dzwonek na lekcje.
 - Dobra stary ja lecę. I tobie też radzę i nie denerwuj matematycy bo znów pójdzie na lekarski bo dostanie załamania nerwowego przez ciebie.
 Nagle zza rogu wyszła Monika. Kacper spojrzał na mnie znacząco i poszedł na lekcje.
 - Monika zawołałem
Spojrzała na mnie
- Nie nie gadałam z Nikol. Przestań mnie w końcu dręczyć ok.
 - Nie o to chodzi moja ty przewrażliwiona młodsza siostrzyczko.
Chciałem ją przytulić bo wiem ze tego nie lubi ale odsunęła się na bok i powiedziała : - Nie licz na to mój ty niecierpliwy starszy braciszku- po czym weszła do swojej klasy.

środa, 11 września 2013

Rozdział VIII

Założyłam czerwony sweter i czarne spodnie. Gdy schodziłam po schodach zaczęłam nabierać wątpliwości. Czy aby dobrze robie ? Co jeśli Dominik będzie chciał zerwać naszą przyjaźń? A jeśli nie będzie mógł znieść już mojego widoku i dlatego chce się spotkać żeby mi to powiedzieć. A może żeby poprostu pogadac, spytać jak się czuję. Głupia przecież on był z tobą przez cały ten czas w szpitalu po co miałby się pytać jak się czujesz skoro to wie. Przed wyjściem spojrzałam jeszcze w lustro. Gdyby nie oczy które odziedziczyłam po mamie i gdyby nie błyszczaly tak na myśl o spotkaniu z Dominikiem nie poznałabym siebie. Twarz miałam poszarzałą ze zmęczenia a pod oczami wielkie cienie. Oczy wciąż jeszcze lekko czerwone od płaczu przypominały mi wciąż jaką jestem słabą osobą. Osobą która nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami. Dość tego skarciłam siebie w myślach od teraz będę silna obiecałam sobie. ____________________________________

Gdy doszłam do kawiarni która była na tyle blisko że mogłam się do niej przejść Dominik już w niej siedział. Serce mi zalomotalo. Uspokój się warknelam do siebie w myślach. Miał na sobie czarny T-shirt i szarą bluzę a do tego świetnie skrojone jeansy koloru czarnego. Gdy mnie zobaczył wstał i mnie przytulił. W jego oczach widziałam zmieszanie i coś na krzształt czułości którą skrywał bardzo głęboko a teraz przez jego nie uwagę trochę tej czułości wyszło na światło dzienne. Posłał mi swój łobuzerski uśmiech przez co moje serce skoczyło fikołka. Odpowiedziałam mu uśmiechem. Usiadłam a kelnerka spytała czy coś zamawiamy. Wzięłam sok pomarańczowy a Dominik colę.
- Co się stało? Czemu chciałes się spotkać?
Z jego wyrazu twarzy nie mogłam nic odczytać. Z jednej strony marzyłam by wkońcu powiedział mi czemu chciał się spotkać z drugiej jednak wolalam żeby nie mówił mi prawdy.
- Chciałem się spotkać ponieważ Kate prosiła mnie bym ci opowiedział że gościa który ci wysypal te pigułke gwałtu zamkneli. Chciała żebyś o tym wiedziała a podobno twój ojciec zabrania mowienia o tym w waszym domu. A też bo chciałem cie zobaczyć powiedział na jednym wydechu. Był tak samo zdenerwowany jak ja. A więc znaleźli tego gościa i go zamknęli. Odetchnęłam z ulgą.
- Widzielismy się wczoraj szepnęłam.
- Racja ale nie odezwałas się do mnie słowem. Przez cały pobyt w szpitalu nie powiedziałas ani słowa. Pomyślałem że nie chcesz mnie już znać.
W jego oczach nie było już tyle szczęścia co parę minut temu a w jego głosie słychać było rozczarowanie i smutek. Wzrok skierowałam na swoje dłonie.
- Nadal chcesz to zrobić? Spytał dziwnie zachrypnietym głosem. Spojrzałam na niego zdziwiona
- Ale że co?
- Zemsta na Alanie ? Moja rola w tym ? Wciąż jest dla mnie miejsce prawda ? Czy muszę przejść jakiś kasting? Spytał szybko i nawet chyba z irytacją.
- Wybij to sobie z głowy żadnej zemsty nie będzie szepnęłam znów patrząc na swoje dłonie.
- Czyżbyś poszła po rozum do głowy? Dzięki Bogu.
- Przestan się wydurniać. Jasne że nie poprostu zrozumialam że wcale mi na nim nie zależy. A po za tym zemsta nie zawsze popłaca.
- Jednak poszłaś po ten rozum. Uśmiechną się a ja nagle zamarzylam by mnie przytulił i powiedział że mnie kocha. Już bo pomyślałam i sięgnęłam po szklanke z sokiem.
- Wciąż cie Kocham usłyszałam i o mało nie zakrztusiłam się piciem.

poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział VII

Zaczełam spazmatycznie lapać powietrze. Że co? Że..... Nie mogłam w to uwierzyc. Kto to mógł być? Ale przecież ja wypiłam tylko jedno piwo pomyślałam. Poczułam że robi mi się słabo. Gdy pomyślałam sobie co mogło mi się stać poczułam że robi mi się gorąco. Gdy poczułam że łzy napływają napływają mi do oczu spojrzałam na swoje stopy. - Zostawcie mnie samą !!! Usłyszałam czyjś krzyk. Gdy napotkałam wzrok Damiana zorientowałam się że to ja tak krzyczę. Pierwszy raz widziałam w jego oczach tyle przerażenia. - Proszę powiedziałam ciszej zostawcie mnie samą. Nie spojrzałam czy mnie posłuchali tylko położyłam się z powrotem do łóżka. Byłam tym wszystkim zmęczona. Wszystkie szczęśliwe chwiele wydawały mi się teraz takie nierealne. Gdy usłyszałam jak ktoś zamyka drzwi pozwoliłam żeby łzy spływały mi swobodnie po policzkach nawet nie próbując ich zatrzymać. ___________________________________

Wkońcu w domu pomyślałam gdy tata otworzył mi drzwi. Jak ja tęskniłam za moim pokojem. W szpitalu było okropnie więc gdy poczułam się już lepiej poprosiłam tatę by powiedział im że chce już wracać do domu. Lekarze chcieli mnie jeszcze zatrzymać na obserwacji ale ublagałam tatę by mnie wypisał na życzenie pacjenta. Gdy weszłam do swojego pokoju poczułam się o wiele lepiej. Gdy zobaczyłam kwiaty i kartkę przy nich mój dobry humor prysł jak bańka mydlana. " Wracaj do zdrowia. P.S Kocham Cię. Alan" brzmiala treść kartki. Ze złością wyrzuciłam kwiaty do kosza. Tam jest twoje miejsce pomyślałam przy tym. Rzuciłam się na łóżko i przytuliłam się do poduszki. Tak bardzo tęskniłam za zwykłymi nudnymi dniami w szkole. Za dniami gdy nie musiałam się o nic martwić. Gdy do szczęścia wystarczyły mi moi przyjaciele. Gdy nie byłam egoistką i nie marzyłam o tym by być najszczęśliwszą osobą na ziemi ponieważ wystarczyło mi to co miałam. Gdy nie zdobywałam wszystkiego dążąc do celu po trupach. Gdyby żyła mama pomogła by mi wtedy. Doradziła chociaż. Nagle mój telefon zawibrował oznajmując nadejście sms'a : Spotkajmy się za godzinę w kawiarni kolo biblioteki. Dominik. Serce mi łomotało gdy pisałam odpowiedź : Ok.

sobota, 7 września 2013

Rozdział VI

Nie wiedziałam gdzie jestem i co się ze mną dzieje. Nie wiedziałam który dziś jest i co dzialo się przez te wszystkie dni. Jakby ktoś usunąć z mojego życia ostatnie dni. Jakbym ich wcale nie przeżyła. Nagle zalała mnie fala wspomnień. Alan z dziewczyną która z pewnością nie była mną. Dominik wyznający mi miłość. Twarz Dominika gdy mówi mi że nie przyłoży ręki do zemsty na Alanie. I nagle zalało mnie wspomnie nieco zamglone. Twarz Dominika która wyrażała ulgę. Trzymał mnie blisko siebie. Kiedyś by mi to przeszkadzało ale wtedy marzyłam tylko o tym by poczuć chodź trochę ciepła bijące od jego ciała. By poczuć jego fizyczną bliskość. - Jeszcze jest nie przytomna? Spytał dobrze mi znany męski głos. Tata? A co on tu robi przecież mial być w Niemczech? I czemu pytał czy jestem nie przytomna? O co mu chodzi? Przecież ja wcale nie jestem nie przytomna. Chciałam coś powiedzieć ale usta odmówiły mi posłuszeństwa. Chciałam dać mu jakiś znak że wcale nie jestem nie przytomna gdy nagle poczułam się ciężka jakbym toneła. Ostatnie słowa które usłyszałam nim usunęłam były słowa Kate: - Tak tato przykro mi.. ______________________________
Gdy otworzyłam oczy oślepily mnie światła lamp. Zmrużylam oczy. Chciałam usiąść ale powstrzymala mnie czyjas ręka.
-Kate..szepnęłam
- Tak to ja skarbie nie wstawaj powinnaś odpoczywać. Nie rozumialam o co jej chodzi przecież czułam się dobrze i skąd w moim pokoju lampy? Nie słuchając Kate usiadłam i obrazu tego pożałowałam ponieważ zakręciło mi się w głowie. Ale teraz miałam ro gdzieś. Pokój w którym się znajdowałam był mały, pomalowany na biało z białymi drzwiami i małą szafką też białą. Z aranżacij wnętrza i po zapachu a może po tym że miałam kroplówkę zorientowalam się że jestem w szpitalu.
- Czemu ja tu jestem? Co mi się stało?
Miałam do Kate tyle pytań ale tylko tyle zdołałam wykrztusic. Nagle do sali wszedł tata a za nim Dominik. Obaj wygladali na zmęczonych. Jakby nie spali kilka dni.
- Kochanie nie wszystko naraz najpierw musisz odpocząć powiedział tata. Wyczułam w jego głosie czułość ale nie widziałam wyrazu jego twarzy wzrok miałam cały czas wpatrzony w Dominika. Kiedy on zrobił się taki przystojny? I taki poważny? Nagle nie wiem czemu serce zaczęło mi bić szybciej.
- Nie chce odpoczywać chce znać prawdę!! Nie zauważyłam kiedy mój głos z szeptu przeszedł w histeryczny pisk.
- Powinna znać prawdę pierwszy raz zabrał głos Dominik. Gdy usłyszałam jego głos serce mi zalomotalo.
- Właśnie poparła go Kate. Przestałam patrzeć się na Dominika tylko dlatego żeby przesłać Kate uśmiech pełny wdzięczności.
- Kochanie tylko spokójnie bezwzględu na to co ci powiem nie denerwuj się.
- Dobrze tato powiedziałam spokojnie chodź w środku cała się gotowałam
- Ktoś wyspał ci do picia pigułkę gwałtu..


Ze względu na szkołę i natłoku zajęć oraz tego że ze szkoły wracam o 16 rozdziały będą dodawane w piątek i niedziele. Dziekuje :* miłego czytania i proszę o komentarze. :*