środa, 11 września 2013

Rozdział VIII

Założyłam czerwony sweter i czarne spodnie. Gdy schodziłam po schodach zaczęłam nabierać wątpliwości. Czy aby dobrze robie ? Co jeśli Dominik będzie chciał zerwać naszą przyjaźń? A jeśli nie będzie mógł znieść już mojego widoku i dlatego chce się spotkać żeby mi to powiedzieć. A może żeby poprostu pogadac, spytać jak się czuję. Głupia przecież on był z tobą przez cały ten czas w szpitalu po co miałby się pytać jak się czujesz skoro to wie. Przed wyjściem spojrzałam jeszcze w lustro. Gdyby nie oczy które odziedziczyłam po mamie i gdyby nie błyszczaly tak na myśl o spotkaniu z Dominikiem nie poznałabym siebie. Twarz miałam poszarzałą ze zmęczenia a pod oczami wielkie cienie. Oczy wciąż jeszcze lekko czerwone od płaczu przypominały mi wciąż jaką jestem słabą osobą. Osobą która nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami. Dość tego skarciłam siebie w myślach od teraz będę silna obiecałam sobie. ____________________________________

Gdy doszłam do kawiarni która była na tyle blisko że mogłam się do niej przejść Dominik już w niej siedział. Serce mi zalomotalo. Uspokój się warknelam do siebie w myślach. Miał na sobie czarny T-shirt i szarą bluzę a do tego świetnie skrojone jeansy koloru czarnego. Gdy mnie zobaczył wstał i mnie przytulił. W jego oczach widziałam zmieszanie i coś na krzształt czułości którą skrywał bardzo głęboko a teraz przez jego nie uwagę trochę tej czułości wyszło na światło dzienne. Posłał mi swój łobuzerski uśmiech przez co moje serce skoczyło fikołka. Odpowiedziałam mu uśmiechem. Usiadłam a kelnerka spytała czy coś zamawiamy. Wzięłam sok pomarańczowy a Dominik colę.
- Co się stało? Czemu chciałes się spotkać?
Z jego wyrazu twarzy nie mogłam nic odczytać. Z jednej strony marzyłam by wkońcu powiedział mi czemu chciał się spotkać z drugiej jednak wolalam żeby nie mówił mi prawdy.
- Chciałem się spotkać ponieważ Kate prosiła mnie bym ci opowiedział że gościa który ci wysypal te pigułke gwałtu zamkneli. Chciała żebyś o tym wiedziała a podobno twój ojciec zabrania mowienia o tym w waszym domu. A też bo chciałem cie zobaczyć powiedział na jednym wydechu. Był tak samo zdenerwowany jak ja. A więc znaleźli tego gościa i go zamknęli. Odetchnęłam z ulgą.
- Widzielismy się wczoraj szepnęłam.
- Racja ale nie odezwałas się do mnie słowem. Przez cały pobyt w szpitalu nie powiedziałas ani słowa. Pomyślałem że nie chcesz mnie już znać.
W jego oczach nie było już tyle szczęścia co parę minut temu a w jego głosie słychać było rozczarowanie i smutek. Wzrok skierowałam na swoje dłonie.
- Nadal chcesz to zrobić? Spytał dziwnie zachrypnietym głosem. Spojrzałam na niego zdziwiona
- Ale że co?
- Zemsta na Alanie ? Moja rola w tym ? Wciąż jest dla mnie miejsce prawda ? Czy muszę przejść jakiś kasting? Spytał szybko i nawet chyba z irytacją.
- Wybij to sobie z głowy żadnej zemsty nie będzie szepnęłam znów patrząc na swoje dłonie.
- Czyżbyś poszła po rozum do głowy? Dzięki Bogu.
- Przestan się wydurniać. Jasne że nie poprostu zrozumialam że wcale mi na nim nie zależy. A po za tym zemsta nie zawsze popłaca.
- Jednak poszłaś po ten rozum. Uśmiechną się a ja nagle zamarzylam by mnie przytulił i powiedział że mnie kocha. Już bo pomyślałam i sięgnęłam po szklanke z sokiem.
- Wciąż cie Kocham usłyszałam i o mało nie zakrztusiłam się piciem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz